piątek, 1 czerwca 2012

ROZDZIAŁ III - BENCH

Zoe nie wiedziała gdzie się podziać. Najchętniej by się wypłakała swojej mamie na ramieniu. Ale niestety ją opuściła. Rozpaczliwie usiadła na pierwszej lepszej ławce. Żałuje że to zrobiła. W końcu to jej ojciec. Chciał dla niej tylko dobrze. Ale jej złość nie pozwoliła siebie samą obwiniać. Z kieszeni wyjęła swoją komórkę. Wyjęła ją, chociaż sama nie wiedziała po co. I tak nie miała żadnych kontaktów, oprócz jej taty. Nagle zauważyła biegnącego faceta w jej stronę. Rozkojarzona, zaczęła się mu przyglądać. Lecz nie wiedziała, że coś takiego się stanie. Gdy akurat przybiegał obok niej, chwycił jej telefon i powoli pobiegł w kierunku lodziarni.
" Złoodzieej! " , krzyknęła Zoe z myślą że ktoś jej pomoże. Chociaż i tak wiedziała, że nie.
Z lodziarni, wyskoczył jakiś młody chłopak. Złapał złodzieja i odruchowo wyrwał mu z ręki komórkę. Zoe na zewnątrz była w szoku, ale w środku była podekscytowana. Gdy chłopak do niej podszedł, dziewczyna była wniebowzięta. On oddał jej komórkę, a ześwirowana dziewczyna gapiła się na niego jak na boga. Nagle on się odwrócił i zaczął oddalać. W czasie się ocknęła i zaczęła za nim powoli iść.
- " Ej, poczekaj " , chłopak się do niej odwrócił , " chciałam Ci podziękować ".
- " Musze już iść ", powiedział cicho chłopak i znowu zaczął iść w stronę lodziarni.
Zoe nie wiedziała co powiedzieć. Sądziła że to dziwny gość. Z jednej strony czuła się niesamowicie, a z drugiej strony okropnie. Ponieważ przypomniało jej się o swoim ojcu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz